Centrum pomocy

Potrzebujesz pomocy?

Podaj numer, a oddzwonimy do Ciebie.

Zapisz się do newslettera, aby otrzymać kod rabatowy.

Kategoria: Felietony

Kobiety mają dylemat, czyli jakie auto wybrać dla swojego chłopa…

Drogie Panie wyobraźcie sobie sytuację, w której dysponujecie nieograniczonym budżetem.  Ale, ale… Nie wydacie tych pieniędzy na ciuchy, wiem, że trochę głupio, ale w pierwszej kolejności decydujecie się kupić auto marzeń dla swojego mężczyzny. Spróbuję pomóc i spojrzeć na Waszych facetów oczami ich kobiet. Wiem, że wyzwanie jest karkołomne. Samo założenie „spojrzeć oczami kobiety” budzi we mnie niepokój. Do dzieła.

Obserwacja nr 1.

Jeśli partner jest praktyczny do bólu, to prosi się już o uproszczenie tematu. Zastanawiacie się, kupimy mu półciężarówkę  i sprawa z głowy. Nie idźcie tą drogą kobiety i popatrzmy na płeć brzydką inaczej. My, mężczyźni jesteśmy jednak skrytymi romantykami. Spójrzmy na nasze marzenia, których sami obawiamy się wyartykułować przy obiedzie, a w szczególności wtedy, kiedy zepsuła się w domu lodówka i grożą nam niezaplanowane wydatki. Jeśli wasz facet „nosi się luźno”, chodzi w za dużych, miękkich ciuchach to już możemy wywnioskować, że bliżej mu do marki JEEP niż do Lamborghini.  Wasz facet lubi na pewno dynamiczną jazdę, bo któż jej nie lubi. Faceci dzielą się na dwie kategorie, na tych którzy lubią szybką jazdę i się do tego przyznają oraz na tych, którzy lubią zasuwać, ale się z tym nie obnoszą. Trzeciej kategorii nie ma.  Oczywiście, są też faceci „uśpieni”, którzy jeszcze tego nie wiedzą, ale przyjdzie taki moment… no i mamy też nasz nieograniczony budżet. Wiemy już, że autko musi być obszerne. Popatrzmy zatem co tam na rynku motoryzacyjnym. Jest tego sporo, ale my zróbmy to z gustem i smakiem.

Na pierwszy „strzał” Audi Q7. Postaramy się to wyżej wymieniona lodówka również „wejdzie” do tego samochodu. Co poza tym? Bardzo przestronne wnętrze, wielofunkcyjne, jak „poniesie” życiowego partnera to i piątka dzieci pojedzie do szkoły i przedszkola z nami. Z zewnątrz Audi dostarcza wiele konserwatywnych uniesień,  żadnych zbędnych krągłości, proste linie. Pamiętajmy, że to auto przeznaczone jest dla naszego faceta. No i silnik, 330 KM będzie pasował, zaledwie 6 sekund do stówy. Będzie zadowolony z czteronapędowej „ciężarówki”. Pojedzie sobie nią do lasu, na ryby, wrzuci do środka rowerek, a jak przyjdzie na to ochota to zagości na torze wyścigowym w ramach dynamicznej rozrywki. Dajmy oczywiście naszemu ukochanemu prawo wyboru.

Rozpatrzmy jeszcze kandydaturę Porsche, zajmiemy się oczywiście modelem Cayenne.  Mocy, może być więcej niż w Audi, jest bardziej ugładzone, można rzec by kobiece, trochę słabiej przyspiesza, jest mniej obszerne, ale model Turbo S może przeważyć szalę na korzyść Porsche, 570 KM, przyspieszenie do 4 sekund do pierwszej setki. Poza tym silnik napędzany jest pachnącą benzyną, a nie śmierdzącym Dieslem. Zrozumcie proszę swojego mężczyznę i nie pytajcie się, po co mu tyle mocy „pod pedałem”. Dlaczego tyle to auto „pali”? – Przyda się jemu i już.

Obserwacja nr 2

Obcujemy w domu na co dzień z obiektem naszych westchnień, który jest zawsze dopięty na ostatni guzik, lubi porządek i ład, nie tak jak ja. Ubiera się starannie, a zamiast prozaicznych sweterków nosi dobrze skrojony garnitur.  Jego wypowiedzi są lakoniczne, nie bawi się w sentymenty, na wszystko ma odpowiedź krótką.  Jego marzeniem nie jest wiejska posiadłość, wręcz przeciwnie, czuje się dobrze w przyciasnym apartamencie na 20 piętrze wieżowca. Na wakacje chce zawsze pojechać do hotelowego kurortu. Często mówi nam do ucha „sprzedajmy” dzieci do dziadków i polećmy sobie przed siebie… No to mamy problem! Nie dlatego, że nic nie dobierzemy dla naszego pana, wręcz przeciwnie mamy tutaj parę zdecydowanych pozycji. Proponuję rozpatrzeć następujące kandydatury: Ferrari, LamborghiniAlfa RomeoPorsche. Nie zakopujmy się w markach egzotycznych jak Maserati, może przesuńmy się również w kierunku Astona MartinaLexusa Lfa.

Jak Ferrari to tylko 670 konny model 488 GTB, napędzany ośmiocylindrowym silnikiem, z dwiema sprężarkami, kolor auta-czerwony, bez dyskusji. Przyśpieszenie: 8,3 sekundy, ale do dwustu na godzinę! Pierwszą „setkę” osiąga po 3 sekundach. Siedmiostopniowa skrzynia biegów itd. Nie zaprzątam tymi danymi Paniom głowy, to już dotyczy facetów. Stylistyka nadwozia jak zawsze nienaganna. Nie można przejść koło tego auta obojętnie. Wygłaskane, przemyślane linie, jak to w Ferrari…  Drogie Panie, „nerwowa informacja” dla was: to auto bardzo zwraca uwagę kobiet…

Lamborghini, zwane zdrobniale „Lambo”. W grę wchodzi tylko model Huracan LP 610-4 AVIO, osiągi podobne, silnik 10 cylindrowy, ale stylistyka bardzo inna niż w Ferrari i Porsche. Nowe Lambo to „agresorek”, pozbawiony złudzeń stylistycznych, posiada więcej prostych linii, jest bardziej wyrazisty, agresywny, zdecydowany. Jego nazwa i dopisek AVIO też wiele wskazuje i tłumaczy. Jeśli gościcie drogie Panie na co dzień w domu indywidualistę to polecam ten prezencik. Będzie stosowny, oczywiście inne kobiety też docenią ten wybór. Musicie się z tym liczyć w przyszłości.

Czas na poczciwego Niemca, Ferdynanda Porsche, model najsilniejszy z rodu, już tłumaczyłem, dlaczego ma posiadać sporo mocy. Nie targujcie się drogie Panie. Musi być mocny, być może jak wasz facet. Tutaj mamy starą „konserwę” dla młodych duchem i ciałem również, nie koniecznie wiekiem, linia podobna do tej sprzed wielu lat. Porsche 911rozpoznamy zawsze, bez zbędnych trudności, ale może to właśnie lubi wasz wybranek. Niby indywidualista, ale poprawny, taki gość z ekskluzywnego szeregu… Białe Porsche, cóż… Osiągi imponujące: poniżej 3 sekund do stu kilometrów, napęd umiejscowiony jak zawsze za plecami, praca silnika rozpoznawana na odległość, w końcu to rasowy sześciocylindrowy bokser obdarzony dwoma turbinami.

Alfa Romeo. Najrzadziej spotykany model na ulicach naszych miast, powiedzmy sobie szczerze. Niespotykany. Mianowicie Alfa 8 C Competizione. Z pierwszej limitowanej wersji do Polski nie dotarła żadna sztuka. Szkoda. Tym bardziej może być to auto godne polecenia, zważywszy na swoją niepowtarzalność i urok. Choć od genewskiej premiery minęło już dziesięć lat, to samochód ten budzi wiele emocji. Pomimo zapożyczonego silnika od MaseratiAlfa nie straciła nic na swoim genetycznym pochodzeniu. Jej linie, kształty oraz nazwa to sama historia sięgająca lat pięćdziesiątych minionego wieku. Mamy w niej 450 KM pochodzących z ośmiu cylindrów usytuowanych w klasyczne „V”. Sześciostopniowa skrzynia biegów umieszczona przy tylnej osi przenosi napęd na tylne koła. Przyśpieszenie 4,2 sekundy do setki. Jest OK. Kupujcie. Słyszałem nawet o jakiś wyprzedażach.

Aston Martin. Słowem pierwsze skojarzenie to James Bond, Agent 007, sprawa oczywista. James Bond jeździł modelem DB 5 oraz DB10. Naszego „bonda” wsadźmy w DB11. Co będziemy żałować naszemu chłopakowi „nowości”. Samochodem tej marki jeździł również książę Filip, chłop królowej Elżbiety. Towarzystwo naprawdę zacne. Sean Connery, Daniel Craig. A co do samego auta… śliczne. Takie słowo ciśnie się na usta. Każda nowa wersja jest lepszą „kopią” poprzedniej, a co najważniejsze sylwetka nie zgubiła nic z historii i przeszłości. Technika „zawarta” w tym aucie jest bardzo ambitna, silnik 600 KM, 12 cylindrów, 48 zaworów, 3,9 sekundy do setki, prawdziwe „metalowe” auto z historią. Po prostu Aston Martin. Zapraszamy do kasy.

Lexus Lfa. Długo trwały prace koncepcyjne nad tym „dziełem”. Sporo pojawiło się „koncept carów” dotyczących tego modelu, aż w końcu w 2009 „dziecko przyszło na świat”. Jak wiadomo piękne rzeczy rodzą się w bólach. W każdym razie Japończyk powstał, a  auto stało się szybko atrakcją kolekcjonerską. W Polsce rezydują zaledwie dwie sztuki, ale budżet mamy nieograniczony, a wszystko ma swoją cenę. Kupicie drogie Panie to auto. Pod maską poukładane jest podobnie jak u poprzedników, pojemność 4.8 litra, silnik w układzie V10, każdy cylinder obsługiwany jest czterema zaworami, moc bardzo przyzwoita 560 KM, osiągi przyśpieszenia zadowalające – 3,7 sekund do setki. Ten Lexus wygląda jak autko z filmu „szybcy i wściekli”, ale może Waszemu partnerowi marzy się taki epizod w nudnym życiu.

Obserwacja nr 3

Od aut sportowych i „terenowych ciężarówek” czas przejść do klasy eleganckich, silnych limuzyn. Jak macie w domu „utajnionego” prezesa, dygnitarza. Tutaj sięgniemy do znanych marek, gdzie auta posiadają sporą, długą maskę przednią i spory bagażnik. Te auta reprezentują klasę karoc z minionej epoki. Tutaj prestiż ma znaczenie, elegancja jest podstawowym atutem naszego wyboru.

Na pierwszy ogień weźmiemy BMW serii 7, krótko mówiąc limuzyna. Silnik musi mieć minimum sześć cylindrów, oczywiście turbodoładowany. Moc na poziomie 450 KM zadowoli każdego faceta posiadającego temperament. Kolor auta chyba konserwatywny, czarny. Jest to ulubione auto prezydentów, premierów, dygnitarzy rządowych, budzi respekt, zadaje szyku. Dobry, elegancki wybór. Slogan producenta, dotyczącego tego samochodu brzmi: „Luksus, którym pokierujesz”. Chyba tak będzie. Do tego ten „luksus” jest jeszcze oszczędny, w zużyciu paliwa, co nie jest cechą niekorzystną, choć dla nas nie najważniejszą.

Drugim kandydatem niech będzie Jaguar XJR SWB. Jazda Jaguarem to niezapomniane przeżycie. Wszystko w nim jest dopracowane, włącznie z systemem do odsłuchiwania muzyki. Doskonale dobrane materiały wykończeniowe, charakterystyczne przetłoczenie na masce itd. W końcu to Jaguar. Żywa legenda bądź co bądź pochodząca z konserwatywnej Anglii, choć obecny rodowód tej marki „zahacza” już o egzotyczne Indie.

Czas na Mercedesa. Tutaj decydujemy się na model AMG S 65. Co będziemy żałować chłopakowi, niech ma 630 KM pod stopą, silnik V12, elegancką linię nadwozia, ekskluzywne wyposażenie, agresywny spoiler przedni, sportowe dodatki we wnętrzu, pedały, kierownicę rodem z toru wyścigowego itd… sportowy układ wydechowy, wysokowydajny układ hamulcowy do powstrzymania nadmiernego temperamentu tego auta. Kolor, jedyny słuszny, czarny z chromowanymi dodatkami. Możemy obdarowanemu wykupić przed oddaniem takiego auta w ręce, kurs jazdy sportowej w ośrodku AMG Driving Academy, można tam udoskonalić swoje umiejętności i nabyć odpowiednich nawyków, wszak zasiądą nasi Panowie w nietuzinkowym aucie, o sporych aspiracjach sportowych.

Czas na podsumowanie. Sądzę, że nie wylaliśmy dziecka z kąpielą, w wielu procentach wzrosła kobieca świadomość i po tym felietonie będziecie w stanie drogie Panie w końcu zadowolić swoich facetów w pełni. I nie mówcie tylko, że oni są jak dzieci. Zróbcie z nich herosów, bogów, bondów. Wierzcie mi, oni na to zasługują. Zapraszam do robienia nam prezentów.


Komentarze

Aby poszukiwania prezentu były jeszcze lepsze, używamy ciasteczek (ang. cookies) w celach statystycznych i marketingowych. Przeczytaj więcej w Polityce Prywatności